Codzienne, zdawałoby się niewinne słowa, które wypowiadamy, mogą kryć więcej informacji o stanie psychicznym niż dotąd przypuszczano. Naukowcy ze Stanford University wykazali, że sposób, w jaki dzieci mówią, pozwala przewidzieć ryzyko rozwoju depresji czy zaburzeń lękowych nawet na sześć lat przed pojawieniem się pierwszych diagnoz.
Dotychczas lekarze poszukiwali skutecznych metod na wczesne wykrycie problemów psychicznych u najmłodszych. Najnowsze badania dowodzą, że może to być możliwe dzięki zwykłej rozmowie. Co ważne, nie chodzi o treść samego wyznania, lecz o analizę konstrukcji i stylu wypowiedzi dziecka.
Klucz tkwi w sposobie, w jaki dzieci formułują myśli
Zespół badaczy, kierowany przez Chase’a Antonacciego i profesora Iana Gotliba, przeanalizował nagrania rozmów ponad 200 dzieci w wieku od 9 do 13 lat. Każda rozmowa trwała około półtorej godziny i poruszała również trudne dla uczestników tematy. Po upływie sześciu lat naukowcy sprawdzili, które z tych dzieci rozwinęły depresję lub zaburzenia lękowe, a następnie zestawili te dane z wcześniejszymi nagraniami.
W badaniach wykorzystano cztery zaawansowane modele przetwarzania języka naturalnego. Ich zadaniem nie było ocenianie emocji, a wykrycie regularności w mowie dzieci. Okazało się, że dzięki temu narzędziu można było lepiej przewidzieć ryzyko chorób psychicznych niż przez tradycyjne oceny ekspertów.
Analizowano cały sposób mówienia – uwaga skupiała się m.in. na używaniu prostych słów typu „i”, „ale”, „w”, „na”, „ja” oraz na płynności przechodzenia między myślami. Pojedyncze słowa nie miały znaczenia same w sobie, jednak cały wzorzec wypowiedzi na przestrzeni półtorej godziny pozwolił wychwycić subtelne różnice między dziećmi.
Jak tłumaczył Chase Antonacci, wcześniejsze próby sprowadzały transkrypcje dialogów do jednej liczby określającej poziom stresu, co powodowało utratę istotnych informacji ukrytych w naturalnej mowie. Pełna analiza wypowiedzi okazała się znacznie skuteczniejsza.
Przemoc jako czynnik ryzyka, wsparcie – czynnik ochronny
Choć to styl mówienia miał największe znaczenie, również treść rozmów odgrywała rolę. Dzieci, które opowiadały o doświadczeniach poważnej przemocy fizycznej oraz odrzuceniu przez rówieśników, częściej borykały się potem z problemami psychicznymi. Natomiast te, które wspominały o wsparciu bliskich, udziale w zajęciach sportowych lub szkolnych, rzadziej rozwijały zaburzenia. Silną ochroną okazały się także wzmianki o kontakcie z psychologiem, terapeutą czy doradcą.
Nowa droga dla badań – ale potrzebne dalsze testy
Ian Gotlib podkreśla, że analiza mowy to metoda tańsza i prostsza niż obecnie stosowane techniki, które często wymagają nakłuwania czy zaawansowanych pomiarów reakcji organizmu na stres. Jeśli kolejne testy potwierdzą efektywność tej metody, w przyszłości wystarczy nagranie rozmowy z dzieckiem, by w porę zidentyfikować osoby wymagające szczegółowej diagnostyki jeszcze przed pojawieniem się pierwszych symptomów.
Badacze zaznaczają jednak, że to dopiero początek – niezbędne są rozszerzone badania na szerszej grupie dzieci, zanim metoda wejdzie do powszechnego użytku wspierającego pracę psychologów i psychiatrów dziecięcych.






