Adam Gessler to postać budząca wiele emocji – ma zarówno oddanych fanów, jak i zagorzałych krytyków. Po dłuższym czasie postanowiłem wraz z Janem i Jakubem Kuroniami ponownie prześledzić odcinki jego programu „Wściekłe Gary”. Okazało się, że nasze refleksje na temat show są bardzo zbliżone.
Dziś popularność lokali często rośnie za sprawą jednego viralowego filmu w sieci, a każdy może zostać kulinarnym recenzentem. Jednak jeszcze przed erą internetową dominowały telewizja i takie postaci jak Robert Makłowicz czy Magda Gessler, którzy pokazali różne oblicza gastronomii. Makłowicz skupiał się na jedzeniu jako części kultury i podróży, a Gessler na nowatorskich i pełnych emocji przemianach restauracji. Tymczasem Adam Gessler w programie „Wściekłe Gary” (emitowanym w latach 2010-2011) próbował stworzyć wyjątkową mieszankę kulinarnego reportażu i telewizyjnego widowiska.
Trzeba też zaznaczyć, że format ten powstał w odpowiedzi na sukces „Kuchennych rewolucji”. Mimo że program Magdy Gessler przyciągał przed telewizory więcej widzów (około 2,31 mln), a „Wściekłe Gary” jedynie 1,96 mln, to właśnie ta produkcja TVP miała swój specyficzny charakter. Z obecnego punktu widzenia można odnieść wrażenie, że bywała momentami chaotyczna i nieco dziwaczna.
Adam Gessler – kulinarny geniusz czy szarlatan?
Program składał się z 16 odcinków, w których Adam Gessler był przedstawiany jako „Midas polskiego restauratorstwa” i postać budząca skrajne opinie – jedni nazywali go kulinarnym geniuszem, inni szarlatanem. W każdym odcinku odwiedzał różne restauracje, analizując ich funkcjonowanie i bez ogródek wskazując błędy. Nie był jednak jedynie surowym krytykiem – dostrzegał także dobre strony lokali i chwalił słuszne rozwiązania.
Dlaczego „Wściekłe Gary” zapisały się w pamięci?
Sukces programu był w dużej mierze zasługą niezwykłej osobowości prowadzącego. Styl Adama Gesslera opierał się na intensywnych emocjach, wyrazistości oraz zdecydowanych opiniach. Jego charakterystyczna gestykulacja i dosadny język sprawiały, że każda wizyta była niczym spektakl teatralny.
W jednym z odcinków podkreślał, jak ważna jest świeżość składników: „Jeśli ktoś wrzuca do garnka mrożone pierogi, to natychmiast powinno się opuścić to miejsce. One muszą być robione na bieżąco.” – mówił z pasją, wyraźnie podkreślając, że dla niego świeży produkt to podstawa dobrej kuchni. „Robić restaurację z mrożonek zamiast świeżych warzyw z targu? To przestępstwo!” – stwierdził, energicznie gestykulując podczas wypowiedzi.
Krytyka jako widowisko – niezapomniane momenty z „Wściekłych Garów”
Najbardziej zapadały w pamięć sceny, gdy Gessler konfrontował się z właścicielami restauracji. W jednym z odcinków ujawnił, że reklamowane jako tradycyjne lody w rzeczywistości nie były przygotowywane według deklarowanej receptury. Najpierw upewniał się u właściciela, po czym bezpośrednio konfrontował go z prawdą.
W swojej reakcji nie przebierał w słowach: „Nawet w małych miejscowościach robi się g***o. Czy nie można było użyć normalnych jajek? Trudno, psia krew.” Po wyjściu z lokalu rzucił rożkiem z lodem na ziemię, a sytuację podsumował pracownik: „Ja tu tylko pracuję.”
Ulubiony odcinek – kremówka z Wadowic
Do dziś wielu fanów wspomina odcinek, w którym Gessler udał się do Wadowic, by spróbować słynnej kremówki papieskiej. Jego entuzjazm szybko ostygł, gdy odkrył, że nie użyto masła, lecz margaryny;
„Przykra sprawa, bo zapomnieliśmy, że w kremówce powinno być masło. Z margaryny nie zrobi się ciasta, które smakuje. Przyjechałem z daleka, by spróbować tego deseru.”
Dodał nawet, że to wyjaśnia, dlaczego lokal świeci pustkami.
Mocne emocje, podwyższony ton i ekspresyjna postawa Gesslera często wywoływały u restauratorów i pracowników konsternację czy zakłopotanie. Jego wyrazisty styl sprawiał, że ocena lokali bardziej przypominała teatralną scenę niż typową recenzję gastronomiczną.
Co o „Wściekłych Garach” sądzą znawcy? Jan i Jakub Kuroń o Adamie Gesslerze
Postanowiłem również poprosić o opinię profesjonalistów – znanych kucharzy Jana i Jakuba Kuroniów, synów legendarnego Macieja Kuronia. Wspólnie obejrzeliśmy archiwalne odcinki „Wściekłych Garów”. Jakub przyznał, że nie śledził programu na bieżąco, ale dziś widzi, że osobowość prowadzącego często przytłaczała kulinarne treści.
„Adam Gessler swoją wyrazistością odciągał uwagę od tego, co powinno dominować – gotowania i kulinariów.”
Jednocześnie zauważył, że dla wielu widzów właśnie takie widowiskowe podejście było atutem. On sam jednak ceni programy, gdzie na pierwszym miejscu stoi kuchnia i przekaz merytoryczny.
Z kolei Jan Kuroń patrzy na ten format z większym uznaniem i podkreśla charyzmę Gesslera. Według niego Adam był idealnym prowadzącym – inteligentnym, znającym się na produktach i ciekawie opowiadającym o gastronomii.
Jan docenił też to, że program poruszał tematy lokalności i sezonowości produktów, czyli idei, które dziś określamy hasłem „z pola na stół”.
„Myślę, że Adam był doskonale dobrany do tego formatu.”
15 lat po premierze – „Wściekłe Gary” wciąż wzbudzają emocje
Po obejrzeniu całego cyklu trudno jednoznacznie stwierdzić, czy Adam Gessler był przede wszystkim znawcą kuchni czy raczej telewizyjnym showmanem. Możliwe, że to właśnie połączenie tych dwóch ról sprawiło, że program zapadł na długo w pamięć widzów.
Z perspektywy czasu widać, że „Wściekłe Gary” to zapis kulinarnej i telewizyjnej epoki, w której wyraziste osobowości i emocjonalne show miały równie ważne znaczenie co jedzenie samo w sobie.
Choć dzisiejsi widzowie mogą odbierać niektóre sceny jako przesadzone czy wręcz absurdalne, to właśnie ta intensywność budowała oryginalność programu. „Wściekłe Gary” pokazały, że kulinarna telewizja może być nie tylko źródłem wiedzy, ale również rozrywką pełną kontrowersji i emocji.
Adam Gessler pozostaje osobą, która jednych irytuje, innych fascynuje – nikt nie może mu odmówić charyzmy, doświadczenia i ogromnej wiedzy o jedzeniu.
Problemy finansowe Adama Gesslera – co wiadomo?
Choć Gessler przez lata budził skrajne emocje, ostatnio jego nazwisko pojawia się głównie w kontekście trudności finansowych, zadłużeń i sporów sądowych. Mimo kłopotów restaurator wciąż jest obecny w mediach i związany z nowymi projektami gastronomicznymi.
Z doniesień wynika, że przez lata nie regulował terminowo wielu zobowiązań wobec dostawców, pracowników czy instytucji publicznych. Dotyczyło to również zaległości podatkowych i problemów z płatnościami czynszów.
Jednym z najbardziej nagłośnionych konfliktów jest spór z władzami Warszawy, które domagały się od Gesslera spłaty kilkudziesięciu milionów złotych z tytułu zaległości czynszowych. Sam restaurator twierdzi, że miasto nie uregulowało z nim rachunków za remonty poniesione na lokale, jednak urzędnicy wskazują, że nie udowodnił tego przed sądem.
