Od lat widzowie zastanawiają się, czy między Małgorzatą Tomaszewską a Aleksandrem Sikorą jest coś więcej niż tylko znajomość z pracy. Ich chemia w „Pytaniu na śniadanie” była tak widoczna, że szybko pojawiły się plotki o romansie. Teraz prezenterka wreszcie ujawniła kulisy ich relacji.
Okazuje się, że choć ich znajomość jest bardzo bliska, to jednak nie ma w niej romantycznego wątku. Tomaszewska przyznaje, że ich relacja opiera się przede wszystkim na szczerości i wzajemnym zrozumieniu.
„Czasami się obrażę na Olka, jak mi nie odpisze na SMS-a.”
Prezenterka zdradziła, że Sikora ma zwyczaj odpisywać nawet po kilku dniach, co doprowadza ją do szału. Jak jednak podkreśla, to raczej efekt zapracowania niż jakichkolwiek konfliktów.
„On już tak ma — to są jedyne momenty ciszy między nami.”
Choć wiele osób podejrzewało ich o romans, prawda jest zupełnie inna. Gwiazdy od lat podkreślają, że łączy ich przede wszystkim szczera przyjaźń – i to taka, która przetrwała nawet po zakończeniu wspólnej pracy w telewizji.
Co więcej, ich relacja jeszcze się umocniła, gdy Sikora został ojcem chrzestnym córki Tomaszewskiej. Od tego momentu zaczęli widywać się jeszcze częściej, co tylko podsyciło plotki.
„Przez te wszystkie lata tylko raz się pokłóciliśmy.”
Jak zdradziła prezenterka, była to drobna sprzeczka wynikająca z nieporozumienia. Konflikt szybko udało się wyjaśnić, bo – jak podkreśla – oboje są osobami, które mówią wprost o emocjach.
Dziś wszystko jest już jasne – zamiast wielkiej miłości jest wyjątkowo silna przyjaźń. Mimo to wielu fanów nadal uważa, że tworzą duet idealny – nie tylko na ekranie.






