30 czerwca o północy kończy się w Niemczech specjalna ulga na paliwo, która przez ostatnie dwa miesiące pozwalała kierowcom tankować nawet o 17 eurocentów taniej na litrze benzyny czy diesla. Rządowa koalicja CDU i SPD jasno komunikuje: budżet państwa nie pozwala na dalsze przedłużanie tego wsparcia.
Sepp Müller (CDU) i Armand Zorn (SPD), wiceprzewodniczący klubów parlamentarnych, tłumaczą w rozmowie z mediami, że decyzja o zakończeniu obniżek została podjęta po długich rozmowach i zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami.
„Po szerokich konsultacjach zdecydowaliśmy, że ulga na paliwo zakończy się zgodnie z planem 30 czerwca” – wyjaśniają politycy.
Müller dodaje, że owszem, dotacja spełniła swoją rolę, ale jej kontynuacja w obecnej sytuacji finansowej byłaby nieodpowiedzialna. „Nie możemy sobie pozwolić na kolejne zadłużanie się państwa” – podkreśla.
Obydwaj politycy ostrzegają również koncerny paliwowe przed gwałtownym podnoszeniem cen po wygaszeniu ulgi i zapewniają, że rząd będzie gotowy natychmiast interweniować, jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli. Co ciekawe, w razie nagłego wzrostu cen nawet w trakcie przerwy wakacyjnej Bundestag może zostać zwołany na nadzwyczajne posiedzenie. „Liczymy na wsparcie krajów związkowych w Bundesracie” – zaznaczyli.
Co dalej z cenami paliw? Możliwe scenariusze
Niemieccy politycy rozważają różne rozwiązania przeciwdziałające dalszym problemom cenowym, takie jak celowane dotacje dla kierowców o niższych dochodach lub wprowadzenie górnego limitu cen paliw. Jednak konkretne progi, przy których rząd miałby zadziałać, nie zostały jeszcze ujawnione.
Dziennik gospodarczy wskazuje, że jednym z rozpatrywanych kroków jest nałożenie specjalnego podatku na nadzwyczajne zyski firm paliwowych. W sytuacji kryzysowej Bundestag jest przygotowany zebrać się nawet podczas wakacji, by szybko reagować.
Ulga akcyzowa została wprowadzona 1 maja z celem ochrony konsumentów przed gwałtownymi podwyżkami cen paliw. Obniżenie podatku o około 17 centów na litrze będzie kosztować niemiecki budżet szacunkowo 1,6 miliarda euro.
Jednak ta pomoc nie obyła się bez krytyki – według Instytutu ifo jej beneficjentami w większym stopniu byli kierowcy często jeżdżący oraz właściciele samochodów o dużym spalaniu niż osoby z najniższymi dochodami. Co więcej, niższe ceny mogą obniżać motywację do oszczędzania paliwa, co jest niekorzystne z ekologicznego punktu widzenia.
Perspektywy niemieckiej gospodarki na 2026 rok
Najnowsze prognozy niemieckiego instytutu DIW wskazują, że gwałtowny wzrost cen energii, będący efektem konfliktu z Iranem, może chwilowo spowodować recesję w Niemczech. Według głównej ekonomistki instytutu, Geraldine Dany-Knedlik, jedynym powodem wzrostu gospodarczego w 2024 roku jest napędzający go sektor publiczny.
Prognozy przewidują minimalny wzrost produktu krajowego brutto – zaledwie 0,5 proc. w 2026 roku i 0,8 proc. w 2027. Jeszcze kilka miesięcy temu spodziewano się dużo wyższych wartości.
„Znaczny wzrost cen energii wyraźnie hamuje ożywienie ekonomiczne, choć nie jest to powtórka kryzysu z lat 2022–2023” – wyjaśnia Dany-Knedlik.
Jak zauważyła ekspertka, obecna sytuacja jest łagodniejsza, gdyż Niemcy są mniej uzależnione od importu paliw kopalnych niż na początku wojny na Ukrainie. Rządowe inwestycje w obronność oraz fundusze na infrastrukturę i ochronę klimatu powinny zapewnić umiarkowaną stymulację, mimo że konsumpcja prywatna rozwija się wolniej.
W negatywnym scenariuszu gospodarka niemiecka mogłaby się w 2026 roku skurczyć nawet o 0,5 proc. Warto pamiętać, że Niemcy nadal pozostają najważniejszym partnerem handlowym Polski.






