W swoim ostatnim wystąpieniu prezydent Putin zapewniał, że rosyjski sektor energetyczny jest jednym z najbardziej stabilnych na świecie. Tymczasem szefowie różnych regionów Rosji alarmują o dramatycznej sytuacji – kierowcy spędzają noce na stacjach benzynowych, czekając na racjonowane paliwo.
Od 9 lipca na terenie Rosji obowiązuje całkowity zakaz eksportu oleju napędowego. Od początku roku ograniczenia dotyczyły już firm handlujących paliwem, a teraz rozciągnięto embargo także na rafinerie, co ma obowiązywać co najmniej do końca miesiąca.
Oznacza to, że Rosja praktycznie wstrzymała eksport wszystkich kluczowych paliw silnikowych, choć jest jednym z trzech największych producentów ropy naftowej na świecie.
Rosja wcześniej, bo już w kwietniu, zabroniła eksportu benzyny, a w czerwcu – paliwa lotniczego Jet oraz paliwa okrętowego.
Import paliw nową bronią na kryzys
„Zakaz eksportu diesla ma zwiększyć dostępność paliwa na rynku krajowym. Od lipca planujemy również zaczęcie importu produktów naftowych oraz zwiększenie produkcji paliw o niższych normach ekologicznych”
Wicepremier Aleksandr Nowak przedstawiał te działania na specjalnej naradzie zorganizowanej 8 lipca, podkreślając, że rząd podejmuje kolejne kroki, aby powstrzymać kryzys wywołany skutecznymi atakami ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie. Ataki te doprowadziły między innymi do pożaru w rafinerii Gazprom Nieft w Omsku, jednej z największych w kraju. Co istotne, Ukraińcy przeprowadzili uderzenia nawet w placówki położone prawie 3 tysiące kilometrów od granicy, także w Jarosławiu i Saratowie.
Kreml wprowadza desperackie środki, by zapewnić paliwo, którego brakuje w całym kraju. Ostatnio zezwolono na produkcję paliw o standardzie Euro 3 zamiast Euro 5, co oznacza gorszą jakość i wyższą zawartość szkodliwej siarki. Skutkiem tego może być przykry zapach na ulicach i negatywny wpływ na zdrowie mieszkańców.
Pod koniec czerwca rosyjska Duma szybko zatwierdziła ulgi podatkowe dla importowanego paliwa, które pochodzi głównie z Indii, a być może też z Turcji czy Chin. Warto podkreślić, że ropa z Białorusi, mimo wzrostu importu, to inny segment i nie wystarcza, aby pokryć deficyt.
Putin broni energetycznego imperium
Znany publicysta Andriej Kolesnikow nazwał naradę na Kremlu „czytaniem psychoterapeutycznym” dla regionalnych liderów, którzy odczuwają skutki ciągłych niedoborów paliwa.
Putin ocenił, że Kijów próbuje sparaliżować rosyjską gospodarkę i wywołać panikę społeczną, ale zapewnił, że te plany się nie powiodą.
„Rosyjski system energetyczny dysponuje jednym z największych marginesów bezpieczeństwa na świecie”
Prezydent podkreślił, że problemy z paliwem mają charakter przejściowy. Wymusił na koncernach naftowych dzielenie się paliwem z niezależnymi stacjami, by nie ograniczać dostaw tylko do własnych punktów sprzedaży. Dodał też, że paliwo musi trafić nie tylko do służb państwowych, ale także do zwykłych obywateli.
„Musimy bezwzględnie zapewnić potrzeby państwa i służb porządkowych, ale również zadbać, by obywatele nie odczuwali nadmiernego obciążenia”
Kolejki na stacjach i chaos w dostawach
Mimo zapewnień Putina, fakty na miejscu są dużo bardziej ponure. W aż 80 z 86 regionów Rosji wprowadzono różne formy racjonowania paliwa, a często nawet wtedy nie można go zwyczajnie kupić.
Gubernator obwodu lipieckiego Igor Artamonow zwrócił się do państwowych koncernów naftowych z prośbą o transparentne informowanie o planowanych dostawach paliwa, krytykując sytuację, gdy zapewnienia oficjalnych przedstawicieli rozmijają się z rzeczywistością. Do wpisu dołączył zdjęcia długich kolejek samochodów przy zamkniętych stacjach benzynowych.
„Na tych zdjęciach widać ludzi stojących całymi godzinami, czekających na paliwo, mimo zamkniętych stacji”
Podobne obrazy płyną z Kraju Zabajkalskiego, gdzie w Czycie ludzie stoją w kolejkach także z dziećmi przez wiele godzin. Tamtejszy gubernator Aleksandr Osipow wprowadził system elektronicznych kolejek, ale na razie trudno ocenić, czy pomysł wpłynął na poprawę sytuacji.
Minirafinerie jako ratunek?
Podczas Kremlowskiej narady gubernator Osipow zaproponował pomysł budowy sieci małych rafinerii, które mogłyby lepiej zabezpieczyć rynek krajowy przed atakami i zniszczeniami dużych zakładów.
„Wróg będzie kontynuował uderzenia, dlatego mała sieć rafinerii może podnieść podaż na rynku i utrudnić zadanie przeciwnikowi”
Putin przystał na tę propozycję, zaznaczając, że im szersza i bardziej rozproszone struktura, tym trudniej ją zniszczyć. Jednak realizacja tego planu wymaga czasu i dużych nakładów finansowych, których obecnie brakuje zwykłym Rosjanom, którzy stoją w kolejkach po benzynę krojoną na kartki.






