Wielu kierowców doskonale zna to uczucie: długie stanie w korkach tuż przed nadmorskimi bramkami na autostradzie A1, które potrafią skutecznie uprzykrzyć wakacyjną podróż nad Bałtyk. Choć sama autostrada umożliwia szybkie przemieszczanie się na setki kilometrów, to jednak przed punktami poboru opłat w Rusocinie czy Nowej Wsi zdarzają się ogromne zatory, często mierzone nawet w kilometrach, a czas oczekiwania potrafi sięgać kilkudziesięciu minut.
W tym roku rząd planuje jednak ograniczyć ten problem w sposób systemowy. Ministerstwo Infrastruktury zawarło porozumienie z koncesjonariuszem odcinka A1 na trasie Toruń – Gdańsk, co skutkuje przywróceniem mechanizmu awaryjnego otwierania bramek w trakcie największego natężenia ruchu. Kierowcy zyskają więc nie tylko komfort płynniejszej jazdy, lecz również możliwość oszczędności na opłatach drogowych.
Szlabany będą podnoszone, gdy kolejki przekroczą 25 minut
Nowe zasady zostaną wprowadzone od piątku 26 czerwca i będą obowiązywać podczas wszystkich wakacyjnych weekendów aż do końca sierpnia. Mechanizm dotyczy poboru opłat w Rusocinie, Nowej Wsi oraz na punkcie w Nowych Marzach, przy zjeździe na drogę ekspresową S5.
W momencie, gdy średni czas oczekiwania na przejazd przez bramki przewyższy 25 minut, operator będzie zobowiązany do czasowego zawieszenia poboru opłat i podniesienia szlabanów dla wszystkich rodzajów pojazdów. Standardowo bramki pozostaną otwarte do 30 minut, ale w wyjątkowych sytuacjach ten okres może się wydłużyć do 45 minut.
Minister infrastruktury, Dariusz Klimczak, podkreślił, że to rozwiązanie ma działać automatycznie, aby zapobiec groźnemu dla ruchu paraliżowi na trasie prowadzącej nad polskie wybrzeże.
A1 – niekwestionowana wakacyjna trasa numer jeden w Polsce
Autostrada A1 od lat jest kluczową arterię dla kierowców z centralnej i południowej Polski, którzy docierają nią do Pomorza. Latem ruch na tej trasie gwałtownie rośnie. Według informacji, w zwykłe dni przez węzeł Rusocin przejeżdża blisko 49 tysięcy pojazdów, podczas gdy w weekendy wakacyjne liczba ta może sięgnąć nawet 90 tysięcy samochodów. Problemem nie jest sama przepustowość autostrady, a ograniczenia wynikające z punktów poboru opłat, gdzie nawet krótkie spowolnienia potrafią wygenerować wielokilometrowe zatory blokujące ruch na głównych pasach.
Ministerstwo zaznacza: opłaty nie zostaną całkowicie zniesione
Warto zaznaczyć, że resort infrastruktury nie przewiduje pełnego zawieszenia opłat na A1 podczas sezonu wakacyjnego. Opłaty będą pobierane jak do tej pory, a szlabany zostaną podniesione wyłącznie w sytuacji, gdy czas oczekiwania na przejazd przekroczy ustalony próg 25 minut.
W praktyce oznacza to powrót do sprawdzonego systemu, który w poprzednich sezonach letnich już pomagał rozładować największe korki i ułatwiał kierowcom sprawne dotarcie nad morze. Dzięki temu tegoroczne wyjazdy nad Bałtyk powinny stać się zdecydowanie bardziej komfortowe, a czas spędzany w zatorach ulegnie znacznemu skróceniu.
