4 sierpnia media obiegła wiadomość o śmierci Andrzeja Morozowskiego, znanego dziennikarza związane od wielu lat ze stacją TVN24. To właśnie tam jakiś czas temu sam Morozowski podzielił się informacją o chorobie, z którą się zmagał.
Andrzej Morozowski nie żyje – tę smutną wiadomość przekazał na antenie TVN24 Tomasz Sianecki. – „Dziś, 4 sierpnia, odszedł od nas nasz kolega i autorytet, Andrzej Morozowski” – usłyszeli widzowie. Dziennikarz był przede wszystkim rozpoznawalny z prowadzenia programu „Tak jest” na TVN24. Choć Morozowski nie pojawiał się w ostatnich miesiącach na wizji, widzowie zauważyli jego nieobecność. 5 marca planował powrócić do programu po długiej przerwie, aby opowiedzieć o swojej diagnozie – wykrytym nowotworze.
Andrzej Morozowski i jego szczere wyznanie o chorobie
– Witam wszystkich i chciałbym na wstępie wyjaśnić, że przez ponad pół roku nie było mnie na antenie, gdyż walczyłem z nowotworem – mówił Morozowski na antenie TVN24, pojawiając się po długiej absencji. Podkreślał, że czuje się lepiej, choć jego zdrowie nadal wymaga uwagi. – Obecnie stan mojego zdrowia pozwala mi prowadzić program w ograniczonym wymiarze, ale będę się starał spotykać z państwem jak najczęściej – dodał dziennikarz, wyrażając wdzięczność tym, którzy trzymali za niego kciuki.
Choć informacje o chorobie pojawiły się publicznie dopiero niedawno, wiadomo było, że Morozowski zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Pod koniec kwietnia 2024 roku Tomasz Sianecki wyznał, że rozmawiał z dziennikarzem i że ten przechodzi rekonwalescencję po operacji szpitalnej.
Wspomnienia i kondolencje od współpracowników
Wzruszające słowa o zmarłym dziennikarzu wygłosiła zastępczyni redaktora naczelnego TVN24, Brygida Grysiak: „To mit, że nie ma ludzi niezastąpionych. Andrzej był jednym z takich wyjątkowych”. Podobnie wypowiadała się dziennikarka TVN, Arleta Zalewska: „Był nie tylko naszym przyjacielem, ale też bliską dla nas osobą, którą darzyli widzowie ogromną sympatią”.
Poruszający wpis opublikowała także Justyna Dobrosz-Oracz z TVP, która wspominała: „Jestem zdruzgotana. Już nie zobaczę twojego uśmiechu ani nie usłyszę błyskotliwych komentarzy. Nie będzie tego ramienia, na którym zawsze mogłam się oprzeć… Nie zadzwonisz, by powiedzieć – trzymaj się, Justa. Nie pospacerujemy już nad Wisłą”. Na zakończenie do Morozowskiego skierowała słowa pełne ciepła: „Bye, gigantem – jako dziennikarz, a przede wszystkim jako człowiek. Nie martw się, zaopiekujemy się Agatą”.






