W pierwszym kwartale 2026 roku Polska odnotowała znaczący wzrost długu publicznego i deficytu. Nasz kraj znalazł się w elitarnej grupie trzech państw Unii Europejskiej, gdzie zadłużenie w stosunku do PKB wzrosło najszybciej. Co kryje się za tymi liczbami i jakie mogą być tego konsekwencje?
Według najnowszych danych, polski dług publiczny względem PKB powiększył się o 4,5 punktu procentowego w ujęciu rocznym. Większy wzrost zanotowały jedynie Bułgaria (4,8 pkt proc.) oraz Finlandia (5,5 pkt proc.). Informacje te pochodzą z kwartalnych raportów, które kraje UE są zobligowane przedstawiać, prezentując szczegółowe dane na temat deficytu oraz długu sektora publicznego.
Analiza długu i deficytu – czy rzeczywiście jest się czego bać?
W Polsce ryzyko związane z długiem i deficytem jest często postrzegane bardzo negatywnie, jednak rzeczywistość jest bardziej złożona. Kluczową rolę odgrywa tutaj struktura zadłużenia – udział długu krajowego, denominowanego w złotówkach, versus długu zagranicznego.
Dług krajowy nie musi być dla państwa zagrożeniem, zwłaszcza gdy gospodarka rozwija się dynamicznie i rośnie inflacja. Deficyt to w gruncie rzeczy nadwyżka sektora prywatnego, ponieważ rząd zaciąga zobowiązania, ale jednocześnie inwestuje te środki m.in. w wynagrodzenia obywateli. Patrząc w ten sposób, można uznać, że jedynie Finlandia i Bułgaria w ostatnim roku zwiększyły swoje inwestycje publiczne bardziej niż Polska. Pytanie jednak brzmi – czy te środki są wykorzystywane efektywnie?
Zdecydowanie większe zagrożenie niesie ze sobą dług zaciągany za granicą, na przykład na zakup sprzętu wojskowego. Aby go spłacić, konieczne jest generowanie dochodów w walutach obcych, takich jak euro czy dolar, co bywa trudne. Takie zadłużeniehistoricznie przyczyniło się do kryzysów np. w PRL czy Grecji.
Aktualne liczby długu i deficytu w Polsce
W pierwszym kwartale deficyt wyniósł 15,48 mld zł, na co największy wpływ miały zobowiązania instytucji rządowych centralnych (minus 58,55 mld zł). Na szczęście część z tego zrównoważyły dodatnie wyniki lokalnych samorządów, które zanotowały surplus w wysokości 39,28 mld zł.
Dzięki temu całkowity dług publiczny wzrósł do ponad 2,44 biliona złotych, z czego niemal całkowita większość (ponad 99%) spoczywa na instytucjach centralnych. Warto jednak pamiętać, że nominalna wartość długu powinna być oceniana wobec rosnącego PKB, który zmniejsza względny ciężar spłaty.
Przekroczony unijny próg długu – jaka reakcja?
Na koniec pierwszego kwartału Polska osiągnęła wskaźnik długu na poziomie 61,6% PKB, to aż o 1,9 punktu procentowego więcej niż na koniec poprzedniego roku. To oznacza, że zadłużenie rośnie szybciej niż gospodarka, przekraczając unijny limit 60%.
Choć takie przekroczenie wywołuje niepokój, wielu ekspertów podkreśla, że limit ten jest w praktyce mało znaczący. Obecnie niemal połowa krajów UE ma dług przekraczający 60%, a niektóre przekraczają nawet 100%, kontynuując rozwój gospodarczy. Wśród państw o najwyższym zadłużeniu są Grecja (143,5%), Włochy (138,9%) oraz Francja (117,6%). Najmniej zadłużone kraje to Estonia (25,2%), Dania (26,8%) i Bułgaria (28,5%).
Warto zauważyć, że przekroczenie progu 60% nie ma większego wpływu na procedurę nadmiernego deficytu, która wobec Polski została wprowadzona już w 2024 roku ze względu na przekroczenie 3% deficytu budżetowego. Co więcej, według polskiej metodologii (która wyłącza fundusze pozabudżetowe) dług państwowy na koniec kwietnia wyniósł 50,6%, daleko od konstytucyjnego limitu. Polska jako jedyny europejski kraj liczy dług publiczny nieco inaczej niż Eurostat.
Jak wygląda sytuacja w całej Unii Europejskiej?
W strefie euro dług sektora publicznego względem PKB na koniec I kwartału 2026 roku sięgnął 88,9% – to wzrost z 87,2% rok wcześniej. W całej Unii Europejskiej parametry te wzrosły z 81,4% do 82,9%.
Porównując z poprzednim rokiem, 19 państw członkowskich zanotowało wzrost wskaźnika długu do PKB, a osiem – spadek. Poza Finlandią, Bułgarią i Polską, największe wzrosty odnotowano w Rumunii (4,3 pkt proc.), Francji (4 pkt proc.), a także w Luksemburgu oraz Belgii (po 3,1 pkt proc.). Największe spadki widoczne były za to w Grecji (-9,4 pkt proc.), na Cyprze (-7,4 pkt proc.), w Słowenii (-4,8 pkt proc.) oraz Portugalii (-3,9 pkt proc.).






